Zwrot akcji 🇵🇱

Sporo się ostatnio zawodowo dzieje, ale muszę najpierw coś z siebie wyrzucić. Trudno mi uwierzyć w to, co zaraz powiem, szczególnie, że niewiele ponad tydzień temu żałowałam, że w ogóle do Omanu przyjechałam, ale kilka rzeczy pokazało mi, że mogło być znaczniej gorzej.

Głównym powodem mojej lekkiej zmiany nastawienia był niedostępny już online blog podesłany mi jakieś 10 dni temu przez znajomą nauczycielkę, z którą pracuję latem w Liverpoolu, o jej kilkumiesięcznym pobycie w Arabii Saudyjskiej na przełomie 2012 i 2013 roku. Lektura liczyła kilkaset strony i należy do najbardziej wnikliwych, a także zabawnych opisów wyprawy jakie kiedykolwiek przeczytałam, choć to ostatnie słowo może nie jest na miejscu, bo ogólnie treść jest niesamowicie przygnębiająca. Świadczy to jednak o niezwykle ciekawym stylu, ciętym dowcipie i nieprzeciętnej inteligencji mojej koleżanki, która moim zdaniem powinna już dawno zostać znaną pisarką!

Blog opisywał jej własne doświadczenia w Arabii Saudyjskiej i wzmiankował o przeżyciach innych nauczycieli w Emiratach. Podzieliła się nim ze mną, bo chciała wyrazić solidarność z powodu moich trudności w przystosowaniu się do życia w kraju Zatoki, którym jest Oman. Świadomość, że nie jestem jedyną osobą, która się z podobnymi trudnościami boryka, miała przynieść mi pocieszenie, tym bardziej, że to, co opisała to sytuacje mrożące krew w żyłach. Właśnie z tego powodu już podczas czytania, zaczęłam sobie myśleć Dzięki Bogu, że wylądowaliśmy właśnie w Omanie! Nasze życie to raj w porównaniu z tym, co się potencjalnie dzieje w innych krajach!

Szczerze mówiąc, opowieści o fanatyzmie religijnym panującym w Saudi na tyle mnie zniechęciły, że nigdy mnie specjalnie ten kraj nie ciagnął, choć można tam zarobić najwięcej i pomimo zapowiadanych rewolucyjnych zmian. Miałam za to pewne plany, żeby wyjechać do Emiratów, do Dubaju, bo dostałam zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną na bardzo dobre stanowisko i choć tak naprawdę nie za bardzo chcę mieszkać ponownie w wielkim mieście typu Dubaj, to praca była tego warta. Jak tylko jednak postanowiłam jechać, zaczęły docierać do mnie bardzo niepokojące informacje na temat traktowania obcokrajowców, szczególnie Azjatów, w Emiratach, co mnie bardzo zaskoczyło, bo tej kraj składa się w 80% z obcokrajowców. Stwierdziłam więc, że może dla odmiany powinnam posłuchać dobrych rad, tym bardziej, że naprawdę metropolie to już nie dla mnie. Poza tym, uniwersytet, który mnie zaprosił na rozmowę (nota bene to ten, na którym robię doktorat) dopiero chce otworzyć swoją działalność w Dubaju, co liczyło się z tym, że być może nie będą od razu mieli studentów i cała wyprawa mogłaby się okazać na darmo, na co w obecnym czasie za bardzo nie mam ochoty. Przede wszystkim zaś, nie chciałam przenosić się do Dubaju. Wszystko to sprawiło, że postanowiłam nie jechać. Czytając bloga znajomej, upewniłam się, że to była słuszna decyzja.

Blog był podzielony na tygodnie i z każdym opisem czułam coraz większy niepokój, a pod koniec czytając niektóre historie włosy stawały mi dęba. Choć pewne sytuacje brzmiały mi znajomo, np. problemy z komunikacją czy bezsensowa biurokracja, muszę ogólnie stwierdzić, że w porównaniu z Saudyjczykami, Omańczycy wypadają o niebo lepiej. Problemem są notorycznie opóźniane wypłaty i kompletny brak jakiejkolwiek komunikacji z tą sytuacją związany, chyba że się człowiek sam jak bumerang domaga wyjaśnień, co jest z kolei bardzo stresujące. Powodem ich milczenia w tak ważnych sprawach jest strach o utratę twarzy, co moim zdaniem jest paradoksem, bo właśnie takie podejście wcale nie sprawia, że wyglądają na profesjonalistów. Udawanie, że nie ma problemu wcale nie powoduje, że on znika, a im się chyba właśnie tak wydaje. A więc sytuacja z pensjami to jest dla nas (wszystkich nauczycieli) ogromny problem, ale jak się spojrzy na to z perspektywy absurdów w Saudi albo Emiratach, które opisywała blogująca znajoma, to naprawdę nic aż tak poważnego. Pewnie trzeba pamiętać, że ona tam była pięć lat temu, więc być może coś i się poprawiło, ale na poważne zmiany w mentalności potrzeba znacznie więcej czasu. Kilka przykładów traktowania pracowników w krajach Zatoki, ale nie w Omanie:

  • W Saudi zaraz po przylocie zabierają ci paszport, żeby nie zwiać (co podobno zdarza się nagminnie) i przetrzymują go przez długi czas pomimo nieustannych próśb. Pamiętam, że zawsze wszędzie mi mówiono, żeby nikomu nie dawać paszportu, więc kiedy aplikowałam o pierwszą wizę do Pakistanu i w konsulacie w Manchesterze zabrali mi na tydzień paszport, a później w Pakistanie na dwa tygodnie jak przedłużałam wizę, to spanikowałam.
  • W Saudi w ogóle nie można wyjechać z kraju w ciągu conajmniej 90 dni po przyjeździe, a jeśli już po upływie tego czasu oddają ci paszport, to i tak musisz dostać wizę wyjazdową, bez której kraju nie opuścisz, nawet jeśli masz kupiony bilet. Czytałam w blogu historię nauczycielki, której nie puścili do domu jak umierała jej mama, a później na jej pogrzeb.
  • Nauczyciele najczęściej mieszkają w kompleksie budynków na odgrodzonym murem (często z drutem kolczastym) terenie i często muszą dzielić mieszkanie z innymi. Tutaj w Nizwie każdy dostaje swoje mieszkanie, nawet jak przyjeżdża sam.
  • Każda kobieta, nieważnie czy muzułmanka czy nie, musi nosić abaję – długą czarną sukmanę, która zakrywa całe ciało (zakłada się ją na wierzch jak płaszcz, ale choć jest cienka, to uszyta z syntetycznego materiału i po prostu się pod nią pocisz) i  szczelnie też zakrywać włosy pod hidżabem, bo inaczej przedstawiciel policji religijnej może jej nawet zagrozić aresztem.  Moja znajoma w sumie lubiła abaję, ale ja sobie nie wyobrażam, żeby mnie ktoś zmuszał do jej noszenia, tak samo z nakryciem głowy i mówię to z pozycji muzułmanki.
  • W czasie, kiedy moja znajoma tam była, kobiety nie mogły sobie wyjść i zjeść coś na mieście. Mogły wprawdzie zamówić na wynos, ale nie mogły już tego na terenie restauracji skonsumować, choć jeden z kolegów, z którym pracuję tego nie potwierdza: być może zależy to od miasta, a może jako facet niemający tego typu ograniczeń, po prostu tego nie zauważył?
  • Rotacja nauczycieli była gigantyczna, bo co chwilę kogoś zwalniali z najbardziej błahych powodów, np. jedna z nauczycielek poprosiła swoje studentki, żeby zaśpiewały hymn saudyjski, po czym ją zwolnili, bo w ich wersji islamu muzyka jest surowo zabroniona (!!!). Zastanawiam się po co w takim razie w ogóle mają hymn??? Nie wiem, czy ktoś pamięta, ale na samym początku w Omanie to wręcz mnie studenci poprosili, żebym zaśpiewała ich hymn z powodu obchodów Dnia Omanu.
  • Jeśli się jest kobietą, trzeba bez przerwy polegać na taksówkach, które często się nie pojawiają, mimo że są zamówione. Powodem jest to, że kobiety nie miały wtedy jeszcze prawa do tego, żeby prowadzić samochód (podobno jacyś religijni ‘znawcy’ twierdzili, że podczas jazdy uszkadzają się im narządy wewnętrzne i mają wtedy problem z rodzeniem…). Wprawdzie zakaz ten ma być zniesiony w czerwcu, ale jak na razie obowiązuje. Ja osobiście nie wiem co bym zrobiła w Omanie bez samochodu.
  • Mimo klauzuli w umowie, jest problem ze sprowadzeniem do Saudi rodziny kobiety, tzn. męża i dzieci, np. historia kobiety z Anglii, która musiała spędzić kilka miesięcy bez męża i dzieci, aż w końcu po prostu udało jej się zwiać. W Omanie też nie jest super, bo mąż pracującej żony nie może dostać wizy rodzinnej, tak jak B. (udało się załatwić inny typ wizy), a z kolei żona pracującego męża może, choć w obu przypadkach nie ma problemów ze sprowadzeniem dzieci. W Emiratach jest pod tym względem lepiej, bo jeśli kobieta zarabia dużo, to może sponsorować męża.
  • Nawet jeśli się złoży dwumiesięczne wypowiedzenie, ale chce się wyjechać przez zakończeniem kontraktu, trzeba zapłacić karę w wysokości dwóch pensji!
  • Jeśli zaś chodzi o fanatyzm religijny, jedna historia szczególnie mną wstrząsnęła. Moja znajoma wspomniała o książce napisanej przez saudyjską lekarkę, w której znajduje się opis następującej sytuacji: 70-letnia kobieta leży na stole operacyjnym pod znieczuleniem ogólnym. Wykonuje się na niej operację, a mimo to całą głowę, w tym twarz, ma owiniętą chustą. Na sali operacyjnej znajduje się jej syn, który bacznie obserwuje, czy chusta jest na swoim miejscu, a jak tylko się trochę zsuwa i pokazuje kawałek twarzy czy włosów, chłopak KRZYCZY na lekarza, żeby ją poprawił…

Nie wszystkie te sytuacje przyczyniły się do niedoli mojej znajomej, były też inne, bardziej osobiste, ale mnie bardzo zszokowały i dlatego je wymieniłam. Ciekawe to, bo pracuję z kilkoma osobami, które wcześniej były w Saudi i nie wszyscy potwierdzają te historie, ale to może dlatego, że są facetami. Jeden z nich nawet stwierdził, że dla kobiet-nauczycieli nie ma tam życia, choć jedna koleżanka znajomej bardzo sobie chwaliła pracę na tym samym uniwersytecie, co moja blogująca znajoma. Być może jest to kwestia spojrzenia, przyzwyczajeń, albo agencji, która cię rekrutuje, bo na Bliskim Wschodzie mało kiedy dostaje się pracę bezpośrednio od instytucji (w moim przypadku jest inaczej, tzn. uniwersytet sam rekrutuje nauczycieli). Agencje z kolei są znane z tego, że niezbyt dobrze traktują obcokrajowców.

Podsumowując, zdałam sobie sprawę z tego, że mimo kilka problemów, które doświadczam w Omanie, to i tak pewnie lepiej być tutaj niż w każdym innym kraju Zatoki. B. nazwał nawet Oman ‘Europą Bliskiego Wschodu’ i może jednak coś w tym jest…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s