Retrospektywa 🇵🇱

Dokładnie rok temu myślałam, że złapałam Pana Boga za nogi. Dostałam pracę w Omanie i z wielkim entuzjazmem przygotowywałam się do do wyjazdu, wyobrażając sobie jednocześnie dom, który z zarobionych tu i odłożonych pieniędzy mieliśmy za 3-4 lata sobie wybudować w Pakistanie. Nie muszę chyba mówić, że marzenie to nie tylko się nie spełnia, ale pewnie i też się raczej nigdy nie spełni.

Nie mogę sobie wybaczyć, że byłam taka naiwna i wierzyłam tym, którzy przedstawiali mi Oman w kategoriach raju na ziemi, że wierzyłam filmikom na YouTube i że nie sprawdziłam dokładnie co sobą (nie) reprezentuje moje obecne miejsce pracy. Szczerze mówiąc, nigdy przed wyjazdem do nowego kraju nie pytałam nikogo o zdanie ani opinie, bo sama chciałam się przekonać jak tak naprawdę jest. No i mam za swoje. Uważaj o co prosisz, bo możesz to dostać – to kolejna ważna lekcją, którą z całej tej historii wynoszę, bo jeszcze przed otrzymaniem tej pracy bardzo długo marzyłam o wyjeździe tutaj. Są też i inne lekcje. Być może ten właśnie wyjazd miał być sprawdzianem dla naszego młodego związku, bo rzeczywiście bywało różnie, ponieważ zderzenie cywilizacji europejskiej i azjatyckiej, którego doświadczam w Omanie, ma swoją mini-wersję w domu – w przeciwieństwie do mnie. B. rozumie mentalność Omańczyków, bo podobno w Pakistanie jest podobnie (choć ja tego osobiście nie doświadczyłam), a ja niestety odbieram to tak jakby rozgrzeszał ich zachowania, które dla mnie są całkowicie niedopuszczalne i których większość kwalifikowałaby się w Europie do sądu pracy.

Nie sądzę, że szczegółowe opisywanie wszystkiego co nas tu spotyka to dobry pomysł, bo przecież cały czas tutaj jesteśmy i jak na razie się nigdzie nie wybieramy, bo cały czas szukam innej pracy. Nawiasem mówiąc, ciekawe jak to narodowość (no i może jeszcze znajomości), a nie zawsze kwalifikacje, umiejętności i doświadczenie liczą się w poszukiwaniu pracy i mam wrażenie, że im więcej dyplomów i lat doświadczenia zdobywam, tym trudniej mi jest znaleźć przyzwoitą pracę. Niestety nie mogę się przemóc, żeby zignorować rzeczywistość i skupić się na przykład na opisywaniu piękna przyrody, ponieważ zbyt duże czuję rozgoryczenie i żal z powodu traktowania, jakie tutaj nam zafundowano, no i także z powodu tego, że jednak ten kraj nie jest zbyt piękny w porównaniu z innymi, w których mieszkałam. Powiem tylko, że po pierwszych trudnych dwóch miesiącach, które na tym blogu szczegółowo opisałam, cudownej wyprawie do Salalah, relacji z której tak naprawdę nigdy nie dokończyłam i nie sądzę, że dokończę, przyzwoitego, choć pracowitego grudnia i połowy stycznia (drugą połowę spędziłam w UK na kursie rozpoczynającym mój doktorat, a B. był w tym czasie w Pakistanie), ostanie dwa i pół miesiące to ogólnie powtórka pierwszych dwóch miesięcy bez światełka w tunelu.

Wiem, że wielu trudno będzie uwierzyć w to, że Pakistan to znaczniej fajniejsze miejsce do mieszkania niż Oman. Żałuję, że nie zaakceptowałam oferty pracy w Pakistanie, którą oboje dostaliśmy w maju ubiegłego roku, ale nie przyjęliśmy, bo już się zgodziliśmy przyjechać tutaj, a nie lubię rzucać słów na wiatr. Szkoda tylko, że lojalność, którą wtedy okazałam swoim przyszłym pracodawcom nie tylko nie popłaciła, ale też obróciła się na naszą niekorzyść. Wielka szkoda.

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s