Wycieczka Nizwa-Salalah: Shalim-Salalah 🇵🇱

Od momentu, kiedy to w drodze do Shalim wjechaliśmy pod stromą górę, gdzieś w tyle głowy miałam świadomość tego, że trzeba będzie w końcu z tej góry zjechać. Nie bardzo mi się to uśmiechało, bo jazda z górki i pod górkę bardzo mnie stresuje i z tego powodu nie jest moim ulubione zajęciem, choć muszę przyznać, że widoki w górach są nieziemskie. Najbardziej malowniczym etapem podróży była trasa zaraz po Shalim aż do Sadah, bo później droga wiodła w głąb lądu i zaczęło się robić ciemno.

Screen Shot 2017-12-23 at 10.01.01

Wyjechaliśmy z Shalim i pustynia powoli zaczęła się zmieniać w teren bardziej górzysty. Wkrótce znaleźliśmy się twarzą w twarz z dramatycznym spadkiem w dół, którego się tak obawiałam, no ale nie było wyjścia. Automatyczną skrzynię biegów przełączyłam na zwykłą, wrzuciłam niski bieg według dokładnych wskazówek B. i stoczyliśmy się ładnie z górki. Widok jaki się ukazał naszym oczom jest pewnie jednym z trzech najwspanialszych, jeśli nie najwspanialszym jaki w życiu widziałam. Bardzo trudno jest opisać słowami jego majestat, zdumienie i szacunek jaki wzbudza.

Kawałek dalej ukazało się po naszej lewej stronie turkusowe morze, tak więc przez jakiś czas byliśmy dosłownie w raju: po lewej stronie przecudowne morze, a po prawej zachwycające góry. W końcu poddaliśmy się temu pięknu i zatrzymaliśmy na plaży, która była praktycznie tuż obok nas. Była to scena niczym żywcem wzięta z Narnii kiedy to Aslan pokazywał dzieciom swoją krainę, przynajmniej ja sobie tak to wyobrażałam. kiedy czytałam książkę. Ta konkretna plaża to z pewnością najbardziej zapierające dech w piersiach miejsce, które przyszło mi odwiedzić. Czułam się jak na krańcu świata, tak jakby już nic poza nim nie było, jakby skończył się świat, jak w domu…?

Górska droga aż do Sadah przebiegała prawie równolegle do wybrzeża, choć mieliśmy też pod dostatkiem sytuacji pod górkę i z górki. Oczywiście nie dało się jechać tak szybko jak dnia poprzedniego i uświadomiliśmy sobie, że bardzo dobrze się stało, że udało nam się pokonać tak dużą odległość szybciej niż planowaliśmy. Kilka razy zatrzymaliśmy się balkonach widokowych, żeby rozprostować kości, ale też żeby poobcować z naturą.  Filmiki te zostały zrobione gdzieś między Ash Shuwaymiyyah i Sadah.

W Sadah trasa zaprowadziła nas w głąb lądu, więc piękne widoki się skończyły, a zanim dojechaliśmy do nadbrzeżnego Mirbat oddalonego o 73 km od Salalah, było już ciemnawo. Na szczęście droga była dobrze oświetlona, choć trwały też dość liczne roboty drogowe. Oczywiście nie udało nam się dojechać do Salalah na piątą jak się umawialiśmy, bo nie zdawaliśmy sobie wcześniej sprawy z tego, że przez praktycznie cały dzień będziemy jechali po górach, przez co podróżowaliśmy wolniej. Trasa Shalim-Sadah to z pewnością najpiękniejsze 200 km, które przejechałam w życiu, choć było to doświadczenie bardzo, ale to bardzo męczące. Do mieszkania, które wynajęliśmy w Salalah, dotarliśmy o 8.30 wieczorem, wykończeni, ale za to bardzo szczęśliwi.

Planowaliśmy spędzić w Salalah cały kolejny dzień, ale postanowiliśmy pobyt przedłużyć o jeden dodatkowy dzień. W kolejnym poście opiszę nasze dwudniowe wakacje w Salalah.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s