Oman odc. 1 🇵🇱

Zanim zacznę dokładnie opisywać przeboje, które miałam w ciągu ostatnich dwóch tygodni w Omanie, odpowiem na pytanie, dlaczego w ogóle postanowiliśmy tam wyjechać, bo kilka osób prywatnie chciało wiedzieć.

Po wyjeździe do Pakistanu w zeszłym roku plan był taki, żeby po 12 latach nieustannej katorgi (którą oczywiście sobie sama zafundowałam), trochę odpocząć, skupić się na budowaniu rodziny i zastanowić, co chcielibyśmy razem osiągnąć. W tym czasie pracowałam online ucząc przez Skype’a, tłumaczyłam; B. chodził do biura, też robił projekty, uczył online i prywatnie. Bardzo nam taki tryb życia odpowiadał i choć według standardów zachodnich nie zarabialiśmy kokosów, prowadziliśmy normalne, wygodne życie, a nawet udało nam się zaoszczędzić. Mieliśmy czas na wszystko – dla siebie, spacery, filmy, gotowanie, itd. Zresztą jeśli czytacie tego bloga od początku, to sami wiecie, jak to wyglądało – było to najlepsze 10 miesięcy w moim życiu!

Musieliśmy jednak zacząć myśleć o przyszłości. Mieliśmy dwa wybory: nic nie zmieniać i nadal prowadzić łatwe i wygodne życie, albo zrealizować nasze marzenia o własnym domu bez wikłania się w trzydziestoletnie kredyty. Bardzo nam zależy na tym, żeby przed powiększeniem rodziny mieć własny dom. Praca online jest świetnym rozwiązaniem i idealnie by było, gdybyśmy mogli zrealizować swoje plany nie ruszając się z domu. Niestety, na chwilę obecną nie jest to możliwe, szczególnie z powodu zachowania niektórych uczniów, którzy często nie mają przyzwoitości odwołać albo przełożyć lekcji, tylko po prostu się nie pojawiają (nie mówię tutaj o mojej polskiej uczennicy, którą serdecznie pozdrawiam J). My jesteśmy bardzo wyrozumiali, ale też mamy swoje granice. Oczywiście jest to kwestia, którą sobie trzeba wypracować i to zaczęliśmy robić, ale w międzyczasie postanowiliśmy wykorzystać fakt, że z moimi kwalifikacjami i doświadczeniem mogę dość łatwo znaleźć dobrze płatną pracę. Poza tym, samo czułam, że naładowałam baterie i czas wrócić do pracy.

Do tamtej pory mieszkałam w pięciu krajach (byłam na Erasmusie w Holandii przez 3.5 miesiąca, 5 lat w UK, 4 w Hiszpanii, no i w Polsce i w Pakistanie) i najchętniej nie ruszałabym się już z Pakistanu, ale jakoś nie mogłam znaleźć niczego ciekawego w Islamabadzie. Kilka miesięcy później i ku mojemu rozczarowaniu okazało się, że źle szukaliśmy i praca była cały czas, a nawet dostałam kilka świetnych ofert, ale już po tym, jak przyjęłam te pracę na Uniwersytecie w Nizwie, gdzie właśnie jestem. A że nie lubię być nie dosłowna, co właśnie było powodem mojego wyjazdu do UK w czerwcu, mimo że B. nie miał jeszcze wizy, no i nie ukrywam, że obojgu nam podobał się pomysł wspólnego wyjazdu do nowego kraju, postanowiliśmy jechać.

Szukanie pracy rozpoczęłam w styczniu/lutym 2017. Bardzo szybko dostałam ofertę z Szanghaju, ale jej w końcu nie przyjęłam, bo dali nam 10 dni na przeprowadzkę, a pensja nie była aż tak duża (choć większa niż przeciętna), żeby wystarczyło na taki sam poziom życia jak w Islamabadzie i do tego oszczędności. Za niecały miesiąc odezwali się do mnie z Uniwersytetu w Nizwie, w kwietniu dostałam pracę i zaczął się proces rekrutacyjny. Muszę przyznać, że w porównaniu z tym, do czego byłam przyzwyczajona w Europie, był to proces dość trudny i żmudny. Masa papierkowej roboty, np. musiałam wysłać swoje dyplomy do dwóch ministerstw w Polsce, najpierw w celu legalizacji, a później uwierzytelnienia, wygrzebać gdzieś z Hiszpanii moje świadectwo maturalne (cud, że w ogóle je znalazłam!) i przetłumaczyć przez tłumacza przysięgłego, zrobić dokładne badania, zdobyć i wysłać pełne referencje, itd. Aplikowałam w ciągu ostatnich 10 lat o wiele pozycji w Europie i zawsze jedyne co musiałam zrobić, to załączyć z komputera skany dyplomów i świadectw i wysłać mailem. Po kilku dramatycznych miesiącach oczekiwania i dzięki pomocy kilka wspaniałych osób z Polski, Hiszpanii i UK (niestety, nie było wśród nich członków mojej rodziny, z którymi moje drogi rozeszły się już na dobre), udało mi się wszystko załatwić i dostać wizę.

Wybór Omanu nie był oczywisty. Byliśmy przygotowani wyjechać do różnych krajów, ale zanim wysłałam podanie o pracę, poczytałam sobie o tym tajemniczym kraju i dowiedziałam się, że jest on otwarty na ludzi z różnych kultur, tolerancyjny, spokojny i szybko się rozwija. Poza tym, mam kilka znajomych, który pracowali na Emiratach i często do Omanu wyjeżdżali i bardzo sobie chwalili. Spędziliśmy potem z B. kilka miesięcy oglądając filmiki na YouTube i byliśmy bardzo podekscytowani wyjazdem. Wszystko dokładnie zaplanowaliśmy już zanim wyjechałam do Liverpoolu. Szkoda, że tak niewiele z tym planów się do tej pory zrealizowało i naprawdę nie wiem, czy bym wyjechała, gdyby wiedziała wcześniej, co wiem teraz…

Cdn.

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s