Odmienność 🇵🇱

Gwoli wyjaśnienia głównego zdjęcia: jedyny rodzaj cytryny, którego istnienia byłam do tej pory świadoma, to ta duża, po lewej, natomiast jedyny rodzaj, którego przez moim przyjazdem używał B. – to jej mniejszy odpowiednik. Jak kupiłam te duże cytryny, to myślał, że to dla tego, że mają jakieś specjalne właściwości, a wynikało to po prostu z mojej niewiedzy!

W pracy magisterskiej, którą pisałam latem, sporo czasu poświęciłam zagadnieniu odmienności. Wszyscy jesteśmy świadomi tego, że na świecie istnieją różne kultury, tradycje, zwyczaje i religie, co określa się pojęciem różnorodności kulturowej.

Przyjęcie/zaakceptowanie różnorodności kulturowej, a także równość i różnorodność to jedne z najistotniejszych obecnie pojęć i zadań w miejscach pracy i instytucjach edukacyjnych, szczególnie na Wyspach. Kiedy wyjeżdżamy jednak za granicę, np. na wakacje, pomimo tych nawoływań do przyjęcia różnorodności kulturowej, ilu z nas rzeczywiście akceptuje fakt, że w różnych częściach świata robi się niektóre rzeczy inaczej, być może w sposób, który jest dla nas niezrozumiały, zaskakujący, albo nawet szokujący? Myślę, że właśnie zaakceptowanie tego faktu, a nie postrzeganie (i wydawanie sądów na temat) różnorodności poprzez pryzmat naszych zachodnich wartości, według których coś może się nam wydawać dziwaczne, równa się prawdziwemu przyjęciu tej różnorodności. Ilu z nas będąc na wczasach za granicą postrzega ludność miejscową jako tych obcych, zapominając o tym, że to właśnie my – wczasowicze i turyści – jesteśmy tak naprawdę gośćmi w ich krajach,  rzeczywistymi obcymi?

Jako, że większość z nas nie miała szczęścia doświadczyć w dzieciństwie tej różnorodności, czasami wydaje mi się, że jest to normalne i nieuniknione, że patrzymy na świat z perspektywy kultury, w której się wychowaliśmy. Nikt nie powiedział jednak, że zaakceptowanie różnorodności kulturowej to łatwe zadanie – wręcz przeciwnie – wymaga ono świadomego wysiłku, wyjście poza swoją strefę komfortu, odwagi, otwartości umysłu i chęci wyzbycia się uprzedzeń. Jest to na pewno spore wyzwanie, ale wydaje mi się, że w obecnych czasach, nie można od niego stronić.

Piszę o tym po to, żeby umieścić w szerszym kontekście sytuację, która miała miejsce kilka dni temu i pokazała mi, w jaki sposób pojęcie odmienności i zaakceptowanie różnorodności kulturowej działają w praktyce. Prawie rutynowo już odwiedzamy z B. pobliski park, Fatima Jinnah Park, który swoją nazwę zawdzięcza młodszej siostrze założyciela Pakistanu Muhhamada Ali Jinnah, i jest jednym z największych zagospodarowanych terenów w całym Pakistanie. Z racji tego, że obecnie słońce w Pakistanie zachodzi dość wcześnie, jest już dość ciemno zanim udaje nam się dotrzeć do parku wieczorem po tym jak B. kończy pracę. Spacer po tym wielkim parku po zmierzchu to ciekawe doświadczenie – mimo, że nawet późnym wieczorem jest tam jeszcze sporo ludzi, alejki parkowe nie są prawie wcale oświetlone, nie wliczając blasku księżyca, który ‘robi’ za lampę – a tak nawiasem mówiąc – spacer w księżycowej poświecie to całkiem romantyczna sprawa…Trzeba się też jednak przyzwyczaić do tego, że nad głowa latają gromady nietoperzy, co jest na początku dość przerażające, bo jako dziecko zawsze słyszałam, że nietoperze lubią się wplątywać we włosy, które trzeba całkowicie wtedy ściąć (tutaj się za to dzieciom mówi, że jedzą uszy i nos). Szybko się jednak okazuje, że są całkowicie niegroźne.

Wracając do sedna sprawy, któregoś dnia, właśnie w tym parku i jeszcze przed zmrokiem, byłam świadkiem czegoś, co mnie zupełnie zaskoczyło, a nawet trochę zszokowało: zobaczyłam dwóch dorosłych mężczyzn trzymających się za ręce! W Europie, szczególnie w Wielkiej Brytanii, nawet bym tego pewnie nie zarejestrowała, ale w takim konserwatywnym kraju jakim jest Pakistan?? Nie byłam pewna, co z tym faktem począć, więc zniżonym głosem opowiedziałam B. o tym, co się stało. Zaśmiał się tylko i wyjaśnił, że widok trzymających się za ręce mężczyzn jest tu dość powszechny i nikogo nie bulwersuje. Nie oznacza też, że są gejami, tylko dobrymi kolegami. ‘Chwileczkę’, pomyślałam. ‘Jak to jest możliwe, że dorośli faceci mogą się trzymać za ręce i nikt się na to krzywo nie parzy, a mężowie i żony całkowicie unikają kontaktu fizycznego, kiedy są poza domem?’ Zbiegiem okoliczności, po spacerze poszliśmy na małe zakupy i zobaczyłam podobną sytuację – dwój dorosłych panów idących po oświetlonym tym razem chodniku i trzymających się swobodnie za ręce! Mało tego, to oni patrzyli się z zainteresowaniem na mnie – cudzoziemkę! Przez moment tak się na siebie gapiliśmy, ale chwila ta wystarczyła na to, żebym zrozumiała coś ważnego: ja patrzyłam na nich z perspektywy mojego europejskiego rozumienia świata, podczas gdy oni patrzyli na mnie ja na tę obcą, i zdałam sobie sprawę, że rzeczywiście, w całej tej sytuacji to właśnie ja swoją osobą reprezentuję odmienność. W momencie, w którym sobie to uświadomiłam poczułam sie lżej, bo przestałam próbować zrozumieć dlaczego tak jest. Es lo que hay, mówi się w Hiszpanii. Niektóre rzeczy po prostu nie wymagają wyjaśnienia.

men-holding-hands

Mój kolejny przykład wiąże się z jedzeniem. W zeszłym tygodniu we wrotek i w środę obchodzono tutaj święto religijne zwane Ashura, Dzień Pamięci. Wczesnym popołudniem rozlega się pukanie do drzwi. B. idzie otworzyć i po chwili wraca z jedzeniem! Okazuje się, że tego dnia ludzie dzielą się jedzeniem – po prostu chodzą od domu do domu i dają ci za darmo jedzenie. Zdarzyło się to trzy razy tego dnia! Po raz kolejny trudno mi to było zrozumieć, ale czy naprawdę jest to potrzebne?

W ubiegłą sobotę pojechaliśmy motorem do małej pobliskiej wioski Shah Allah Ditta u podnórza Wzgórz Margalla, po których chodziliśmy w poprzedni weekend, ale po drugiej ich stronie. Ale to była wycieczka! Po niecałej godzinie jazdy motorem udało nam się dojechać dość wysoko w góry, skąd rozpościerał się niesamowity widok na cały Islamabad! Oprócz kilku zdjęć, udało mi się też zrobić telefonem kilka nagrań, ale z racji tego, że nie mogę ich wrzucić tutaj, zapraszam na stronę fejsbukową.  

Jak widać, mam tutaj zakrytą głowę – zdając sobie sprawę z tego, że to ja jestem tutaj tą obcą, miałam wrażenie, że odkrycie głowy byłoby tu nie na miejscu i oznaczałoby brak szacunku.

Nie zawsze jest łatwo naprawdę zaakceptować różnorodność kulturową, postawić siebie na miejscu tego obcego, i spróbować spojrzeć na świat z innej perspektywy, ale jestem całkowicie przekonana o tym, że odwaga, żeby kwestionować z góry obrane przesądy to jedyny sposób na to, żeby wyeliminować głęboko zakorzenione uprzedzenia.

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s